|
Wycieczka klas IV - VI
Niewątpliwie, najprzyjemniejszymi chwilami z życia szkolnego są
te, które można przeżyć na wycieczkach szkolnych – o tym wiedzą
wszyscy! W dniach 9 – 11 maja br. grupa 46 uczniów, głównie z
klas IV-VI szkoły podstawowej uczestniczyła w wycieczce do
uroczej Kotliny Kłodzkiej - pod opieką p. J. Pater, p. A. Gozdek
i p. B. Bujały – już ,,zaprawionych” w turystycznym boju
globtroterów. Ponieważ humory wszystkim dopisywały, prawie
sześciogodzinna podróż upłynęła nam pod znakiem niekończących
się rozmów (nie tylko na banalne tematy), wymiany poglądów, na
które nie starcza czasu na przerwach.
Złoty Stok przywitał nas piękną słoneczną pogodą, więc od razu
przystąpiliśmy do realizacji planu zwiedzania dawnej kopalni
złota. Podzieleni na dwie grupy oddaliśmy się pod opiekę
przewodników. No i zaczęło się…..
Najpierw zaczęliśmy od 500-metrowego odcinka Sztolni Gertrudy –
odrobinę mroczne labirynty zupełnie nie wystraszyły naszych
podopiecznych - mimo że przewodnicy się starali… Dzisiaj czasem
i zbłąkanemu turyście Gertruda wskazuje drogę do wyjścia, na co
i my liczyliśmy. W tej części widzieliśmy: bogatą ekspozycję map
i planów kopalni z okresu od XVIII do XX wieku (w tym tajemniczą
mapę Sztolni Czarnej), dawne narzędzia górnicze i hutnicze,
minerały, wystawę lamp górniczych, piec muflowy, laboratoryjny
piec, w którym wytapiano złoto, osiemnastowieczny wózek do
transportu rudy. W bocznych chodnikach, pełniących dawniej
funkcję magazynów materiałów wybuchowych, urządzono laboratorium
J. Schärfenberga, człowieka, który w pogoni za eliksirem na
długowieczność uzyskał z rudy arszenikowej potężną truciznę -
arszenik. Zwiedziliśmy skarbiec, w którym było 1066 „złotych”
sztabek odpowiadających 16 tonom złota uzyskanym w ciągu całego
czasu pracy kopalni tj. przez ok. 1000 lat – niestety nie można
było wziąć sobie choć jednej na pamiątkę. Przeszliśmy przez
chodnik śmierci - wykuty na wyższej kondygnacji chodnik o
niezwykle ponurej historii. Tutaj bowiem skazywano na śmierć
górników podejrzanych o kradzież złota. Przez cały czas
zwiedzania towarzyszyły nam dziwne istoty pojawiające się nagle
– okazało się, że to tylko Gnomy. Gnomy były postrzegane jako
życzliwe postacie, które często ratowały górnikom życie.
Odwiedziliśmy również Muzeum Przestróg, Uwag i Apeli, kolekcję
tabliczek związanych głównie z przepisami BHP. A na koniec
czekała na nas niespodzianka - z kopalni mogliśmy wyjechać - „
pomarańczowym tramwajem”. Pełni wrażeń następnie udaliśmy się do
naszego ośrodka na kolację.
Drugiego dnia wycieczki udaliśmy się do Czech, aby zwiedzić
Miasto Skalne i Zoo Safarii. Miasto Skalne zauroczyło nas
pięknymi widokami. Rzeźbiarzem była tutaj sama przyroda, a z
pewnością powstałe w ten sposób formy skalne możemy nazwać
rzeźbami. Są one naprawdę przepiękne. Ich wielkość i kształty
wywarły na nas naprawdę piorunujące wrażenie, opisać tego nie da
się w żaden sposób, trzeba to po prostu zobaczyć. Na całej
trasie spotykaliśmy dużo punktów widokowych, widać z nich
wielkość występujących skał, ich piękno oraz kształty - które
określają nadane im nazwy, np.: Głowa cukru, Kochankowie,
Starosta i Starościna, Ząb, Dzban, Ucho, Diabelski most, Fotel
babuni, itp.
Po pokonaniu 800 - dość stromych, metalowych schodów czekała na
nas kolejna atrakcja. Tą atrakcją było przepłynięcie jedną z
dwóch łodzi po jeziorku. Płynąc, widzieliśmy np.: wystającego z
wody Szuwarka i inne ciekawe stworki oraz „wystającą z wody rękę
jednego z uczestników poprzednich rejsów, który nie pokonał
kołysania łodzią przez dowcipnego sternika”. Sternik był zresztą
bardzo sympatyczny i umilał rejs dowcipnymi anegdotami i żartami
oraz informacjami na temat miejsca, w którym się znajdowaliśmy.
Po zwiedzeniu Miasta Skalnego pojechaliśmy do Zoo Safarii –
spotkać się oko w oko z różnymi zwierzętami. Niestety, tam
niespodziankę zgotowała nam pogoda w postaci ulewnego deszczu.
Ale mimo tego udało nam się naprawdę z bliska zobaczyć kilka
zwierząt. Ostatniego dnia ze względu na deszczową pogodę
pojechaliśmy do czeskiego marketu, wydać resztę koron, odbyliśmy
krótki spacer po rynku Kłodzka i wyruszyliśmy do domu.
Niestety, czas przyjemności i relaksu minął bardzo szybko i
niepostrzeżenie. Trzeba było wracać…, ale był to powrót z
pięknymi wrażeniami, wspomnieniami i emocjami, a także
,,artystycznymi” fotkami miejsc, zdarzeń, postaci…
Osoba odpowiedzialna za treść: mgr Justyna Pater
Więcej zdjęć w GALERII
|